(Nie tak) dawno temu, u podnóża Dębowej Góry, w malowniczej krainie zwanej Doliną Noteci, było sobie miejsce, w którym działy się niesamowite rzeczy. Brzmi jak bajka? Tak! A jak wiemy, bajki niejednokrotnie mają w sobie wiele prawdy…
Magiczne miejsce na północy Wielkopolski rzeczywiście istnieje, tak samo zresztą jak firma produkująca karmy dla zwierząt, która z Doliną Noteci dzieli swoją nazwę. Jak czytamy na stronie internetowej, dla marki ważna jest bliskość z naturą, zdrowy tryb życia oraz tworzenie smacznych wysokiej jakości posiłków dla naszych milusińskich. Tak od serca. Co ciekawe, zakład Doliny Noteci został przygotowany w taki sposób, by można było go odwiedzić i przyjrzeć się z bliska procesowi produkcji. Brzmi interesująco!

Jako ambasadorzy Plebiscytu Sfinksy mieliśmy okazję przekonać się na własnej skórze, czy w Dolinie Noteci rzeczywiście kryje się magia. Ciekawi?
Ile tuńczyka zmieści jedna saszetka?
W kocie łapki (i pyszczek) Kittena trafił jeden ze smaków karmy mokrej Doliny Noteci, a mianowicie danie z tuńczyka. Zatem rybka? Jako że, tak jak już wspominaliśmy, uważamy posiłki rybne za urozmaicenie diety, a nie jej podstawę, podeszliśmy do czarnych saszetek z rezerwą. Jednak po bliższym zapoznaniu się ze składem zmieniliśmy zdanie. Już mówimy dlaczego.
- tuńczyk (tuszka) 26%
- rosół
- wołowina 20% (płuca, serca, wątroba)
- kurczak 15% (mięso, wątroba, żołądki, skórki)
- wieprzowina 4% (żołądki)
- substancje mineralne – wapń i fosfor

Składniki to zatem coś więcej niż tylko ryba, a powyższa kompozycja bardzo przypadła Kittenowi do gustu. Wilgotność karmy jest wysoka, a według naszych szybkich obliczeń zawartość węglowodanów bardzo zadowalająca. Zdrowo i smacznie – tak miało być!

Oczywiście oprócz tego w saszetkach znajdziemy również dodatki w postaci Witamin D, C, E, składników odżywczych takich jak Cynk, Miedź i Mangan oraz potrzebną kotom Taurynę. A czego nie ma? Konserwantów, zbóż, mleka, syntetycznych barwników, aromatów i polepszaczy smaku. Brzmi dobrze!
Hokus-pokus!
W przypadku testowanego przez nas dania zawartość Kittenowej miseczki znika w magiczny sposób. Czy to czary? Wydaje nam się, że w tym przypadku żadna magia nie jest potrzebna – skład mówi sam za siebie, a chętnie jedzący kot to tylko potwierdzenie, że dobrze dobrane, zdrowe produkty, to również smak, obok którego nie da się przejść obojętnie.

Czy spróbowalibyśmy kolejnych smaków karmy Doliny Noteci? Oczywiście! Po tak miłym zapoznaniu z marką istnieje spora szansa, że jej produkty zagoszczą w naszym menu na dobre. A „Danie z tuńczyka” już zawsze będzie dla nas „Daniem z tuńczykiem”! 😉
O szczegółach testowanej przez nas karmy przeczytacie tutaj, a więcej o Plebiscycie Sfinksy dowiecie się na Instagramie i Facebooku.
Jeden komentarz Dodaj własny